Technologia z pomocą niepełnosprawnym

Krzysztof Stelmach, założyciel firmy Semi Robotics / "Kiedy pokazywaliśmy nasze urządzenie personelowi medycznemu w Polsce, jego opinia bardzo nas podbudowała. Panie pielęgniarki powiedziały na przykład, że gdyby miały cztery takie roboty, to byłyby w stanie nakarmić wszystkich pacjentów z pięcioosobowej sali w 20 minut. Dziś zajmuje im to grubo ponad godzinę".
Wtorek
25.03.2025
Najlepsze rozwiązania rodzą się z potrzeby. Nie inaczej było w przypadku robota Fidi. Polskie rozwiązanie ma szansę podbić międzynarodowy rynek medyczny.
 

Pomysł na Fidi, a więc robota karmiącego osoby niepełnosprawne, narodził się niedługo po tym, jak tata Krzysztofa Stelmacha, założyciela firmy Semi Robotics, zachorował.

– Choroba szybko postępowała. Tata w bardzo krótkim czasie zaczął wymagać asysty w podstawowych czynnościach. Dla naszej rodziny było to spore obciążenie. Nie mieliśmy doświadczenia w opiece nad osobą niepełnosprawną. Do tego dochodził problem natury logistycznej. Siostra wyjechała do jednego miasta, ja do drugiego, a z tatą została mama – opowiada Krzysztof Stelmach.

Zaczął szukać sposobu, który ułatwiłby wsparcie taty. Padło na robota pomagającego w karmieniu. Urządzenie wykonał samodzielnie.

– Zbiegło się to w czasie z konkursem na ciekawy artykuł, który zorganizowała firma, w której byłem wówczas zatrudniony. Nie potrafię pisać fajnych opowiadań, więc postanowiłem opisać swoje urządzenie. Pomysł przekonał jurorów i zapewnił mi wygraną. Temat się rozkręcił, udało się pozyskać dofinansowanie i ruszyć z realizacją projektu – opowiada Krzysztof Stelmach.

Prace z przeszkodami

Krzysztof Stelmach jest z wykształcenia informatykiem. W branży technologicznej działa od 25 lat.

– Nigdy nie szedłem szkolną, książkową drogą. Na własną rękę szukałem innowacji, które upraszczałyby niektóre procesy z życia codziennego – opowiada Krzysztof Stelmach.

Pomysłów mu nie brakowało, ale – jak przyznaje
– nie czuł się na silach, by je komercjalizować. Wygrana w konkursie na artykuł i pozyskane finansowanie dodały mu odwagi.

– Kiedy inwestor zapytał, czy uważam, że to się uda, oszacowałem szanse na 50 proc. Jednak gdy robot już powstał i działał, zyskałem motywację, by go skomercjalizować – opowiada Krzysztof Stelmach.

Zanim to jednak nastąpiło, trzeba było zmodyfikować prototyp.

– Był za mały, miał nieodpowiedni zasięg ruchu ramienia, kamera była w złym miejscu – wymienia Krzysztof Stelmach.

W prace nad ulepszonym modelem zaangażował się także jego kolega – Sebastian Dziak, który zajął się stroną programistyczną.

– Konstrukcyjnie wsparła nas również firma zewnętrzna, z którą spotkaliśmy się kilkakrotnie i ustaliliśmy, czego oczekujemy – opowiada Krzysztof Stelmach.

Nie oznaczało to jednak końca wyzwań.

– Pierwszy egzemplarz wydawał się działać bezproblemowo, jednak – na etapie testów – okazało się, że kilka rzeczy należy zmienić. Przykładem jest – łyżka  gumowa i bezpieczna, pod tym względem, że gdyby coś się stało z robotem, to ona nikomu nie wyrządzi krzywdy. Z czasem okazało się jednak, że łyżka zahacza o komorę w talerzu, napina się i niemalże „strzela” jedzeniem – wspomina Krzysztof Stelmach.

Firmie przeleciało przez palce także ponad pół roku na produkcję obudowy z druku 3D.

– Nie trafiliśmy z zakupem drukarki. Nastawiłem się, że będziemy wspierali polską technologię, ale niestety był to błąd. Urządzenie nie działało, stwarzało duże problemy, mieliśmy przez to opóźnienia – tłumaczy Krzysztof Stelmach.

Realne oszczędności

Gdy wreszcie udało się opracować ostateczną wersję robota, okazało się, że efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania twórców.

– Kiedy pokazywaliśmy go personelowi medycznemu w Polsce, jego opinia bardzo nas podbudowała. Panie pielęgniarki powiedziały na przykład, że gdyby miały cztery takie roboty, to byłyby w stanie nakarmić wszystkich pacjentów z pięcioosobowej sali w 20 minut. Dziś zajmuje im to grubo ponad godzinę – mówi Krzysztof Stelmach.

Robot otrzymał nazwę Fidi (od wymowy ang. słowa „to feed”, czyli „karmić”). Nad produkcją i komercjalizacją urządzenia pracuje zespół złożony z czterech osób.

– Poza mną i Sebastianem Dziakiem, mamy na pokładzie Pawła Gawrońskiego z doświadczeniem handlowym i biznesowym oraz Izabelę Felińską, która specjalizuje się w zarządzaniu projektami i ich rozliczaniu – opowiada Krzysztof Stelmach.

Firma chce jeszcze w tym roku ruszyć z seryjną produkcją. Kolejnym krokiem będzie zbudowanie sieci sprzedaży, zatrudnienie serwisantów i przeprowadzenie szkoleń z instalacji robota.

Przedstawiciele Semi Robotics zapewniają, że Fidi to produkt na rynki całego świata. Jak tłumaczą, cena robota – dość wysoka w porównaniu do polskich wynagrodzeń – jest zupełnie przystępna, biorąc pod uwagę wynagrodzenia personelu medycznego w krajach wysokorozwiniętych.

– W takich państwach jak USA czy bogatsze kraje Europy czy Azji zakup zwróci się w dwa miesiące, ponieważ pozwoli zaoszczędzić na kosztach zatrudnienia personelu medycznego – mówi Paweł Gawroński.

Zwraca uwagę, że na rynku amerykańskim jest dostępny robot do karmienia osoby niepełnosprawnej, jednak nie jest on wsparty sztuczną inteligencją, nie rozpoznaje ust osoby karmionej i wymaga obracania talerza z jedzeniem i naciskania przycisku przy każdym kęsie.

– Konkurencyjne urządzenie jest niedostępne w Polsce. W USA kosztuje około 10 tys. dolarów. W mojej ocenie to za dużo jak na jego możliwości. Nie zdecydowaliśmy jeszcze, w jakiej cenie będziemy sprzedawać Fidi. Pracujemy nad rozpoczęciem produkcji seryjnej i rozpoczęliśmy rozmowy z dystrybutorami. Obecnie do produkcji prototypów używamy technologii druku 3D z niepalnego, dopuszczonego do kontaktu z żywnością plastiku. Jest to świetne rozwiązanie do testowania prototypów, ale nie nadaje się do produkcji seryjnej. W tej technologii jesteśmy w stanie wydrukować kilka sztuk Fidi miesięcznie. To mało, zwłaszcza że potencjalni klienci już pytają nas, czy moglibyśmy dostarczyć im 20, a nawet 50 takich urządzeń. Obecnie mielibyśmy z tym kłopot – mówi Paweł Gawroński.

Tłumaczy, że po przejściu na technologię form wtryskowych miesięczną wydajność będzie można liczyć w tysiącach, a koszt produkcji egzemplarza będzie nieporównanie niższy.

– Odbiorcami Fidi będą szpitale oraz domy opieki. Robot może być stosowany również przez klientów indywidualnych. Oprócz sprzedaży, część naszych przychodów planujemy uzyskiwać z wynajmu robota – mówi Paweł Gawroński.

Kolejne kroki rynkowe

Semi Robotics promuje się na targach i konferencjach, w ostatnim czasie firma pojawiła się m. in. na DeepTech Summit, InfoShare 2024 w Gdańsku czy AI & Medtech CEE w Warszawie.

Twórcy robota na bieżąco informują na Facebooku o tym, na jakim etapie są prace nad Fidi i gdzie aktualnie można zobaczyć urządzenie.

– Jeśli ktoś jest zainteresowany zakupem, to może się zapisać na naszej stronie, powiadomimy go, gdy sprzęt będzie gotowy i zaprosimy do testowania. Na naszej stronie jest też zakładka dla inwestorów. Bardzo liczymy, że już niebawem ona zniknie, ponieważ prowadzimy zaawansowane rozmowy w celu pozyskania inwestora z branży MedTech, który podzieli się z nami nie tylko kapitałem, ale też wiedzą i znajomością rynku – mówi Paweł Gawroński.

 

Uruchamiamy firmę tworzącą roboty karmiące niepełnosprawnych

KOSZTY INWESTYCYJNE

  • przygotowanie prototypu robota i testy: 50 tys. zł
  • przygotowanie linii produkcyjnej: 40 tys. zł
  • zakup materiałów: 30 tys. zł
  • stworzenie oprogramowania: 30 tys. zł
  • wstępny marketing: 20 tys. zł

RAZEM: 170 tys. zł

KOSZTY MIESIĘCZNE

  • utrzymanie oprogramowania: 10 tys. zł
  • koszty materiałów: 60 tys. zł
  • koszty produkcji 80 tys. zł
  • marketing: 30 tys. zł
  • koszty pracownicze: 80 tys. zł

RAZEM: 260 tys. zł

SPODZIEWANE PRZYCHODY MIESIĘCZNE

Zakładamy średnią miesięczną sprzedaż na poziomie 10 sztuk przy cenie 35 tys. zł za jednego robota.

RAZEM: 350 tys. zł

SPODZIEWANE DOCHODY MIESIĘCZNE

350 tys. zł minus 260 tys. zł  

DOCHÓD PRZED OPODATKOWANIEM

90 tys. zł

Przedstawione zestawienie jest jedynie przykładowe – sugerujemy wykonanie własnego biznesplanu dla konkretnych warunków biznesowych.


Czas na rozpowszechnianie / Robot nazywa się Fidi (od wymowy ang. słowa „to feed”, czyli „karmić”). Nad produkcją i komercjalizacją urządzenia pracuje zespół złożony z czterech osób.

POPULARNE NA FORUM

Co sądzicie o Oskrobie?

Witam, Z calego serca odradzam jakąkolwiek wspolprace z ta firma. Okolo 2 miesiące temu zglosilam sie do Oscroby bedac zainteresowana franczyza ich sieci. Wyslalam do nich...

8 wypowiedzi
ostatnia 25.06.2024
Planuję założyć własną działalność - od czego zacząć?

Najlepiej zacząć od kupna gotowej spółki . Zakup gotowej spółki daje pewność, że firma istnieje i ma już zarejestrowany kapitał zakładowy, co może być ważne z...

33 wypowiedzi
ostatnia 08.01.2024
Oszukani przez franczyzodawcę

Wspolpraca z firma Ship Center jako franczyzobiorca??? ODRADZAM SPRAWDZ ICH UMOWE U SWOJEGO PRAWNIKA, jest ona jednostronna i ukierunkowana na kary umowne ktore sobie sami...

48 wypowiedzi
ostatnia 22.09.2023
Czy na odzieży można jeszcze zarobic?

Ja kupuję na hurtowni stradimoda.pl od jakiegoś roku nie zawiodłam się doradzą zawsze dobrze dbają o klienta a uwierzcie mi jest dużo hurtowni które chcą tylko...

40 wypowiedzi
ostatnia 22.09.2023
piszę pracę na temat franchisingu :)

hej, tez poszukuję danych, znalazłaś coś może oprócz ilości placówek i marek franczyzowych?

14 wypowiedzi
ostatnia 24.05.2023
Sukcesja w Intermarché i Bricomarché

przeciez to złodzieje

1 wypowiedzi
ostatnia 04.05.2023
piszę pracę na temat franchisingu :)

Szukam szcegółowego raporty na temat franczyzy w latach przed pandemią i po. Rozumiem że osttani raport opublikowany był za rok 2010 ale niestety jego również nię mogę...

14 wypowiedzi
ostatnia 23.04.2023
Praca magisterska - licencjacka o franchisingu

Witam, Jestem studentką III roku Finansów i Rachunkowości na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Obecnie prowadzę badania w ramach seminarium dyplomowego. Poniższa ankieta...

211 wypowiedzi
ostatnia 13.03.2023