Biznes z rodziną - ryzyko czy przewaga?
Wspólna firma potrafi wzmocnić relacje, ale też wystawić je na najtrudniejsze próby. Czy to układ, który daje przewagę, czy raczej droga pełna napięć?
Z tego artykułu dowiesz się
- Jakie są wady i zalety prowadzenia firmy rodzinnej
- Jakie wnioski płyną z raportu „O sensie i szczęściu w firmach rodzinnych”
- Jaka jest granica między życiem prywatnym a zawodowym w firmach rodzinnych
Firmy rodzinne od lat budzą skrajne emocje. Z jednej strony kojarzą się z bezpieczeństwem i zaufaniem, z drugiej – z trudnymi relacjami i brakiem granic między pracą a życiem prywatnym. Raport „O sensie i szczęściu w firmach rodzinnych” pokazuje jednak, że rzeczywistość jest bardziej złożona. Badanie przeprowadziła Fundacja Firmy Rodzinne wśród 316 właścicieli przedsiębiorstw, głównie z pierwszego i drugiego pokolenia. Wyniki zaskakują: aż 68 proc. z nich uważa się za osoby szczęśliwe, a 20 proc. deklaruje pełnię szczęścia. Dodatkowo 79 proc. badanych przedsiębiorców rodzinnych zadeklarowało wysokie poczucie sensu w życiu, a 82 proc. deklaruje wysoką zgodność życia z wyznawanymi wartościami.
To nie oznacza, że prowadzenie firmy rodzinnej jest łatwe. Wręcz przeciwnie – to model, który wymaga większego zaangażowania niż większość innych form działalności. Właściciel nie może się z niego „wypisać”, nie ma momentu, w którym przestaje być odpowiedzialny. Firma jest obecna w jego codzienności, w decyzjach, w relacjach i w myśleniu o przyszłości. Różnica polega na tym, że ten wysiłek nie jest oderwany od życia prywatnego, tylko głęboko z nim połączony. To właśnie dlatego dla wielu przedsiębiorców rodzinnych praca nie jest tylko źródłem dochodu, ale szansą realizacji wartości i budowania czegoś trwałego.
– Myślę, że w firmach rodzinnych jest jednocześnie trochę łatwiej i trochę trudniej. Trudniej, bo tej firmy nie da się zostawić, nie można się od niej odciąć ani „zwolnić”. Ona jest częścią naszego życia, jak członek rodziny, o którego trzeba dbać niezależnie od sytuacji. Ale właśnie dlatego daje też ogromne poczucie sensu i wpływu, którego często nie ma w innych modelach biznesowych. To jest coś, co bardzo mocno wiąże człowieka z tym, co robi na co dzień i sprawia, że decyzje mają zupełnie inny ciężar – mówi Katarzyna Gierczak-Grupińska, prezes Fundacji Firmy Rodzinne.
W firmach rodzinnych granica między życiem prywatnym a zawodowym praktycznie nie istnieje. Problemy z domu przenikają do firmy, a decyzje biznesowe wpływają na relacje rodzinne. To powoduje, że przedsiębiorcy funkcjonują w stanie ciągłej odpowiedzialności – nie tylko za wyniki, ale też za ludzi, którzy są jednocześnie pracownikami i bliskimi. Ale mimo to 75 proc. badanych przedsiębiorców rodzinnych zadeklarowało wysoką satysfakcję z życia rodzinnego, a blisko połowa badanych zachowanie wysokiej równowagi pomiędzy życiem rodzinnym a pracą.
– W firmie rodzinnej nie ma momentu, kiedy można powiedzieć: wychodzę i mnie nie ma. Nawet w bardzo trudnych sytuacjach życiowych firma działa dalej i trzeba się nią zajmować. Zawsze może zdarzyć się coś nieoczekiwanego, są choroby, a mimo to decyzje trzeba podejmować. To jest ogromne obciążenie, bo nie można w danym momencie zmierzyć się z tym na spokojnie. Ale jednocześnie to buduje bardzo silne poczucie odpowiedzialności i więzi z tym, co się tworzy – mówi Katarzyna Gierczak-Grupińska.
Ta ciągłość przekłada się na sposób myślenia o biznesie. Właściciele firm rodzinnych częściej patrzą w długim horyzoncie, bo wiedzą, że konsekwencje decyzji będą dotyczyć nie tylko ich samych, ale też kolejnych pokoleń. W opublikowanym raporcie budowę dziedzictwa na rzecz przyszłych pokoleń deklaruje aż 60 proc. badanych. Ponadto nie chodzi tylko o rozwój firmy, ale o jej trwałość. To sprawia, że ostrożniej podchodzą do ryzyka, a jednocześnie są bardziej zdeterminowani, by przetrwać trudniejsze momenty. Jednocześnie brak dystansu ma swoją cenę. W sytuacjach konfliktowych trudno oddzielić emocje od faktów. Krytyka decyzji może być odbierana jako krytyka osoby. Rozmowy o strategii bardzo łatwo przeradzają się w rozmowy o relacjach, a to utrudnia szybkie i racjonalne podejmowanie decyzji. Potwierdzeniem są wyniki badań. Do największych wyzwań wewnętrznych dla przedsiębiorców rodzinnych należą: konflikty ról rodzinnych i biznesowych (deklaracja 34 proc. badanych), problemy z komunikacją (28 proc. badanych) oraz presja odpowiedzialności (24 proc.).
Szczęście zaczyna się od relacji
Z raportu jasno wynika, że najważniejszym źródłem szczęścia przedsiębiorców rodzinnych nie są pieniądze. Na pierwszym miejscu znajdują się relacje – przede wszystkim z rodziną i bliskimi, a dopiero później zdrowie i stabilność finansowa. To zmienia sposób myślenia o biznesie. Firma przestaje być celem samym w sobie, a staje się narzędziem do budowania życia, które ma sens. W tym modelu sukces finansowy jest ważny, ale nie jest wystarczający. Jeśli nie idzie w parze z relacjami i poczuciem równowagi, nie daje trwałej satysfakcji.
– Najbardziej szczęśliwi są ci przedsiębiorcy, którzy potrafią zachować równowagę między życiem prywatnym a pracą. Jeżeli ktoś ma poczucie, że kontroluje te dwa światy i one się wzajemnie wspierają, a nie wykluczają, to jego poziom satysfakcji jest zdecydowanie wyższy. To nie jest kwestia jednego dnia czy jednego miesiąca, tylko całego sposobu funkcjonowania i podejmowania decyzji, które prowadzą do takiej równowagi – mówi Katarzyna Gierczak-Grupińska.
Warto podkreślić, że najwyższy poziom satysfakcji deklarują przedsiębiorcy z długim stażem, często prowadzący firmy od ponad kilkunastu lat. To osoby, które przeszły przez różne etapy: dynamiczny rozwój, kryzysy, zmiany rynkowe i osobiste. Z czasem zmienia się ich perspektywa. Wynik finansowy przestaje być jedynym miernikiem sukcesu, a na pierwszy plan wychodzą stabilność, jakość relacji i poczucie sensu.
Jednym z największych wyzwań firm rodzinnych jest brak uporządkowania zasad funkcjonowania. W wielu przypadkach struktury zarządzania nie są sformalizowane, a decyzje podejmowane są intuicyjnie, na podstawie doświadczenia właściciela. To działa na wczesnym etapie rozwoju, ale z czasem zaczyna generować problemy.
– W firmach rodzinnych bardzo dużo rzeczy jest w głowie właściciela. Nie ma ustalonych zasad, nie ma jasno określonych ról, nie ma rozmowy o tym, jak firma ma wyglądać za kilka lat. To powoduje napięcia, szczególnie kiedy pojawia się temat sukcesji. Bo nagle okazuje się, że każdy ma inne wyobrażenie przyszłości i nie ma narzędzi, żeby to poukładać – mówi Katarzyna Gierczak-Grupińska.
Jak we wszystkich firmach, również w rodzinnych funkcjonują procedury dotyczące procesów. 34 proc. badanych organizacji ma sformalizowane działania, np. dotyczące motywowania i nagradzania, 32 proc. te dotyczące rekrutacji, a 31 proc. szkoleń. Jedynie 7 proc. ma procedury dotyczące sukcesji. Niestety, blisko 40 proc. respondentów określiło, że żaden ze wskazanych obszarów nie jest sformalizowany. Brak zasad oznacza także większe ryzyko konfliktów.
W firmach nierodzinnych wiele decyzji wynika z procedur i jasno określonych kompetencji. W firmach rodzinnych często trzeba je wypracować w rozmowie, co bywa trudne, szczególnie gdy w grę wchodzą emocje i wieloletnie relacje. To właśnie w tym obszarze najczęściej pojawia się napięcie między „rodzinnością” a profesjonalizacją. Z jednej strony właściciele chcą zachować bliskość i zaufanie, z drugiej – potrzebują struktur, które pozwolą firmie się rozwijać i funkcjonować w bardziej złożonym otoczeniu.
Sukcesja to nie obowiązek
Jednym z najtrudniejszych momentów w życiu firmy rodzinnej jest sukcesja. Przez lata była traktowana jako naturalny etap – dzieci przejmowały biznes po rodzicach. Dziś ten model coraz częściej się zmienia. Młodsze pokolenie ma inne oczekiwania wobec życia i pracy. Częściej wybiera własną drogę, a firma rodzinna przestaje być oczywistym wyborem. Powodem nie jest brak możliwości, ale świadomość, z czym wiąże się prowadzenie takiego biznesu.
– Sukcesja to nie jest przekazanie firmy dzieciom za wszelką cenę. To jest przekazanie firmy w dobre ręce. Dzieci trzeba zaprosić do firmy, a nie zmuszać. Trzeba zobaczyć, czy one w ogóle chcą i czy mają do tego predyspozycje. Bo nie da się „wychować” menedżera na zamówienie. Wymuszanie na potomkach takich decyzji może przynieść więcej szkody niż pożytku – mówi Katarzyna Gierczak-Grupińska.
Coraz częściej rozwiązaniem staje się połączenie własności rodzinnej z profesjonalnym zarządzaniem. Rodzina zachowuje kontrolę i wartości, ale operacyjne prowadzenie firmy oddaje osobom z zewnątrz. To pozwala utrzymać ciągłość biznesu i jednocześnie zmniejszyć napięcia wewnątrz rodziny.
Firmy rodzinne mają jeszcze jedną charakterystyczną cechę – przywiązanie do sprawdzonych schematów. To naturalne, bo to właśnie one pozwoliły firmie przetrwać i się rozwinąć. Problem pojawia się wtedy, gdy zmienia się rynek, a firma pozostaje taka sama.
– Firma, która istnieje kilkadziesiąt lat, ma swoje przyzwyczajenia i schematy. Ale świat się zmienia i jeśli firma się nie zmienia, to zaczyna przegrywać. Czasem potrzebne jest spojrzenie z zewnątrz, ktoś, kto nie ma tej całej historii i emocjonalnego przywiązania. Taka osoba potrafi zobaczyć rzeczy, których my nie widzimy, i poukładać firmę na nowo, w sposób bardziej funkcjonalny i dopasowany do realiów rynku – mówi Katarzyna Gierczak-Grupińska.
Zmiana nie musi oznaczać rewolucji. Często zaczyna się od drobnych kroków – zmiany organizacji pracy, wprowadzenia nowych narzędzi czy otwarcia się na inne sposoby myślenia. Ważne jest jednak, by była świadoma i systematyczna.
– Jestem zwolenniczką małych zmian. One pokazują, że można coś zrobić inaczej i że świat się nie zawali. To daje poczucie wpływu i odwagi do kolejnych decyzji. Najgorsze, co można zrobić, to zatrzymać się i uznać, że skoro coś działało przez lata, to będzie działać zawsze. To jest moment, w którym firma zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – mówi Katarzyna Gierczak-Grupińska.
Biznes rodzinny nie daje prostych odpowiedzi. To model, który z definicji jest wymagający, bo łączy dwa światy – emocjonalny i biznesowy. Nie da się ich całkowicie oddzielić, a próby ignorowania jednego z nich zazwyczaj kończą się problemami. Z jednej strony to ogromna odpowiedzialność, brak dystansu i konieczność podejmowania decyzji, które mają wpływ nie tylko na firmę, ale też na relacje rodzinne. Z drugiej zaś – to poczucie sensu, stabilności i wpływu, którego trudno szukać w innych modelach biznesowych. W praktyce wszystko sprowadza się do tego, jak firma jest prowadzona. Czy są w niej zasady, dobra komunikacja, czy jest gotowość do zmiany i uczenia się. To właśnie te elementy decydują, czy „rodzinność” stanie się siłą, czy źródłem napięć. Co ciekawe, w przeprowadzonym badaniu zapytano przedsiębiorców: gdybyś mógł podjąć decyzję o prowadzeniu firmy rodzinnej jeszcze raz, czy zrobiłbyś to ponownie? Aż 79 proc. badanych zdecydowałby się ponownie na prowadzenie firmy rodzinnej.
Najważniejsze wnioski
Ostatecznie biznes z rodziną nie jest ani z definicji przewagą, ani ryzykiem. Jest potencjałem, który można wykorzystać albo zmarnować. I to od decyzji właścicieli zależy, w którą stronę pójdzie ta historia – czy będzie to opowieść o konflikcie i przeciążeniu, czy o firmie, która przetrwa pokolenia i da coś więcej niż tylko zysk.
Wyróżnione franczyzy
Carrefour
Sklepy convenience, minimarkety, supermarkety
Costa Coffee
Kawiarnie
Xtreme KiDS
Sale zabaw dla dzieci
Xtreme Fitness Gyms
Kluby fitness/siłownie
Żabka
Sklepy typu convenience
Erste Bank Polska
Placówki bankowe
Synevo Punkty Pobrań
Punkty pobrań badań labolatoryjnych
Yasumi Instytut Zdrowia i Urody
Gabinety kosmetyczne, hotele i obiekty SPA
Da Grasso
Pizzerie
So Coffee
Kawiarnie
Mydlarnia u Franciszka
Sklepy z kosmetykami naturalnymi
DDD Dobre Dla Domu
Sklepy z podłogami i drzwiami
Jesion Inwestycje
Urządzanie wnętrz
Z OSTATNIEJ CHWILI
POKAŻ WSZYSTKIE
Studia z franczyzy
W październiku rusza czwarta edycja studiów podyplomowych z zarządzania franczyzą w Szkole Głównej Handlowej.
Drony w biznesie łapią coraz więcej zleceń
Jeszcze niedawno były gadżetem dla pasjonatów. Dziś drony stały się narzędziem pracy. Pytanie nie brzmi już, czy można na nich zarobić, ale gdzie...
Stara przyjaźń, nowy biznes
Anna Stach i Martyna Stukas prowadzą razem już franczyzowy salon optyczny. Teraz postanowiły wejść w kolejną franczyzę. Tym razem wybrały Fit Cake.
Męskie usługi
Gentlemen Barber Shop wkrótce przekroczy liczbę stu salonów. Jak przy takiej skali pilnować standardów?
