Sery dla menedżera

The House of Cheese działa na rynku od 2012 roku. To sieć butikowych sklepów, która oferuje kilkaset gatunków serów m.in. z Francji, Holandii, Włoch czy Szwajcarii, a także wino, oliwy, makarony, sosy, trufle, oryginalne słodycze, konfitury i octy balsamiczne.

– Naszą misją jest przybliżenie klientom kultury jedzenia sera, która panuje we Włoszech czy Francji. Chcemy sprawić, żeby zakochali się w aromatach z najdalszych zakątków Europy, a nasze przysmaki, w połączeniu z różnymi gatunkami wspaniałego wina towarzyszyły im na stołach podczas miłych chwil – mówi Justyna Paliszewska, menedżer ds. rozwoju sieci The House of Cheese.

Sklep pod marką The House of Cheese może otworzyć każdy.

– Na pewno łatwiej będą jednak miały osoby, które prowadziły już własny biznes lub miały doświadczenie w zarządzaniu ludźmi, ale i w tych kwestiach służymy wsparciem. Idealnie odnajdą się tutaj osoby, kochające rodzaj kuchni, który proponujemy, dużo podróżujące i w praktyce wiedzące na czym polega klimat tego typu butików w krajach śródziemnomorskich. Takie osoby zwykle same angażują się w sklepie, rozmawiają z klientami, dzielą się swoimi doświadczeniami i mają dodatkowe pomysły jak wypromować lokalnie swój sklep – mówi Justyna Paliszewska.

Jej zdaniem to także idealny biznes dla osób, które chcą zamienić pracę w korporacji na coś swojego.

– Zyski z takiego sklepu są w stanie spokojnie zastąpić pensję menedżera w korporacji. Dla nas plusem jest, że takie osoby zwykle mają doświadczenie m.in. w zarządzaniu ludźmi – mówi Justyna Paliszewska.

Zgłaszają się do The House of Cheese również właściciele lokali, którzy nie mogą dzisiaj wynająć swoich nieruchomości i szukają pomysłu na biznes. Kolejna grupa to przedsiębiorcy, którzy aktualnie prowadzą działalność w zbyt dużym lokalu jak na ich potrzeby i są w stanie wydzielić 30-40 m2 na nowy biznes, lub tacy którzy wynajmują już sklep i chcą zmienić jego asortyment.

Lokal House of Cheese zwykle ma 40-50 m2. Inwestycja zaczyna się od stworzenia projektu oraz zrobienia remontu.

– Największy jednorazowy koszt związany jest z zakupem regałów chłodniczych, mebli i wyposażenia, które można sfinansować w różny sposób, np. poprzez leasing. Na koniec jest jeszcze zatowarowanie sklepu. Na bazie doświadczeń z ostatnio uruchomionego sklepu, na ten cel powinno wystarczyć około 150 tys. zł netto. Ostatnio wycenialiśmy adaptację części lokalu w którym prowadzona jest inna działalność. Szacowana kwota inwestycji wraz z zakupem urządzeń chłodniczych wyniosła 83 tys. zł netto – mówi Justyna Paliszewska.
Miesięczna opłata wynosi 4 proc. od obrotu netto danego sklepu i jest to jedyna opłata jaką ponosi partner w trakcie współpracy. Zwrot z inwestycji, według zapewnień franczyzodawcy, zajmie maksymalnie trzy lata. Obecnie w sieci działa pięć sklepów, z czego jeden jest franczyzowy.

– W przyszłości chcielibyśmy pojawić się z naszą marką w innych miastach w Polsce, oprócz Warszawy i okolic – mówi Justyna Paliszewska.

Dodaje, że sklepy The House of Cheese w czasie pandemii notują wzrosty sprzedaży.

– Kiedy pozamykano restauracje, zabroniono albo ograniczono możliwość podróżowania za granicę, klientom pozostało rozwijać zdolności kulinarne w zaciszu swoich domów. Idealnie wpisaliśmy się z naszym w konceptem w ten trend – mówi Justyna Paliszewska.

WIZYTÓWKA MARKI THE HOUSE OF CHEESE

Sieć butikowych sklepów z serami i innymi produktami spożywczymi.

  • sklepy własne: 4
  • sklepy franczyzowe: 1
  • kwota inwestycji: 150 tys. zł
  • opłaty: 4 proc. od obrotu netto sklepu