Karma biznesu
Mirosław Kluba jest posiadaczem dwóch kotów i psa. Do przystąpienia do sieci Husse skłonił go jednak nie tylko sentyment do zwierząt...
Mirosław Kluba swoich sił w biznesie po raz pierwszy próbował w latach 90. Fala przedsiębiorczego entuzjazmu, jaka zapanowała w narodzie po przemianach ustrojowych, nie wyniosła go jednak do biznesowego sukcesu. Na ten przyszło mu poczekać jeszcze dwie dekady.
- Po nieudanych próbach z otwarciem własnej firmy na wiele lat utkwiłem w korporacji. Gdy skończyłem 50 lat stało się jasne, że firma nie wiąże ze mną przyszłości i woli stawiać na młodych, którym można zapłacić mniej – wspomina. Znów znalazł się na rozdrożu.
Los we własnych rękach
Wtedy postanowił raz jeszcze rzucić rękawicę fortunie. Jego myśli krążyły wokół franczyzy. Z prasy, w tym miesięcznika Własny Biznes Franchising, znał historie osób, które osiągnęły sukces decydując się na otwarcie własnej firmy pod cudzym szyldem. Ostatecznie jego wybór padł na markę Husse – szwedzkiego producenta karmy i kosmetyków dla psów i kotów.
- Jestem posiadaczem dwóch kotów i psa, ale to nie ze względu na sympatię do zwierząt wybrałem Husse. Sentyment miał znaczenie, ale zdecydowały warunki współpracy, które wydały mi się atrakcyjne – tłumaczy Mirosław.
Warszawski franczyzobiorca rozpoczął działalność w lipcu 2015 roku i, mimo że był to przecież środek „sezonu ogórkowego”, już po pierwszym miesiącu osiągnął zysk.
- Nie spodziewałem się tego, bo doświadczenie zawodowe podpowiadało mi, że pierwszy okres w biznesie polega zwykle na dokładaniu do interesu, a nie liczeniu profitów. Tymczasem już po miesiącu zarabiałem na pokrycie bieżących kosztów – mówi.
Wzrosty od początku
Franczyzobiorcy Husse kupują towar od franczyzodawcy na własny rachunek z odroczonym terminem płatności. Karmę trzeba gdzieś przechowywać, toteż część partnerów wynajmuje niewielkie powierzchnie na magazyn, a niektórzy przysposabiają na ten cel posiadane nieruchomości. Mirosław Kluba magazyn zorganizował w garażu, co przyniosło oszczędności na starcie.
Zaczął jak każdy franczyzobiorca Husse - od sprzedaży karmy znajomym. Z czasem jednak zamówienia pozyskiwane z centralnej strony franczyzodawcy oraz te zdobyte dzięki poleceniom zadowolonych nabywców pozwoliły zbudować sporą bazę klientów. Po pierwszym miesiącu było ich 21, dziś łącznie 263.
- Miesięcznie obsługuję ok. 80-120 dostaw. W Warszawie oprócz mnie działa jeszcze trzech franczyzobiorców, ale każdy z nas ma wyłączność na określone dzielnice. Ja obsługuję klientów z Żoliborza, Bielan i Bemowa – tłumaczy franczyzobiorca.
Koszt inwestycji uzależniony jest od wielkości terytorium i wynosi ok. 30-50 tys. zł. Warszawski franczyzobiorca nie zdradza, ile konkretnie kosztowało go przystąpienie do sieci, ale zapewnia, że inwestycja już się zwróciła.
- Poza tym – podkreśla – początkowa kwota przekazywana franczyzodawcy obejmuje opłatę licencyjną, zatowarowanie, a także materiały marketingowe – odzież i elementy oznakowania samochodu.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia
Karmy i kosmetyki dla zwierząt Husse to produkty z górnej półki. Za piętnastokilogramowy worek karmy trzeba zapłacić między 180-220 zł. Paradoksalnie, choć w dużych miastach mieszkańcy dysponują zwykle bardziej zasobnymi portfelami, to popyt z ich strony bywa słabszy, niż w mniejszych lokalizacjach.
- Dzieje się tak dlatego, że w mieszkańcy dużych miast są posiadaczami mniejszych zwierząt domowych. W niewielkim mieszkaniu nie ma warunków, by utrzymywać np. doga. A koty czy mniejsze psy wymagają mniej pożywienia – tłumaczy Mirosław Kluba.
Aglomeracje mają natomiast inną przewagę – droga od klienta do klienta jest znacznie krótsza. Przy odpowiednim planowaniu trasy można zaoszczędzić czas i wydatki na paliwo. A elastyczność dostaw to w mniemaniu franczyzobiorców Husse jeden z ich największych atutów.
- Zdarza się, że dostarczam towar do klienta o godzinie szóstej rano bądź dwudziestej trzeciej. Co ważne, za dostawę nie pobieramy dodatkowych opłat. A z badań wynika, że aż 50 proc. klientów przy wyborze karmy zwraca uwagę w pierwszej kolejności na łatwość dostawy – dodaje franczyzobiorca.
Jego biznes się kręci, a on sam już rozważa możliwości ekspansji. Baza warszawskich klientów ma jeszcze duży potencjał do rozwoju. Co nie znaczy, że Mirosław Kluba nie myśli o wykupieniu licencji na kolejne obszary...
ZOBACZ W KATALOGU
Wyróżnione franczyzy
Żabka
Sklepy typu convenience
Carrefour
Sklepy convenience, minimarkety, supermarkety
Xtreme KiDS
Sale zabaw dla dzieci
Yasumi Instytut Zdrowia i Urody
Gabinety kosmetyczne, hotele i obiekty SPA
Costa Coffee
Kawiarnie
Xtreme Fitness Gyms
Kluby fitness/siłownie
Erste Bank Polska
Placówki bankowe
Synevo Punkty Pobrań
Punkty pobrań badań labolatoryjnych
Mydlarnia u Franciszka
Sklepy z kosmetykami naturalnymi
DDD Dobre Dla Domu
Sklepy z podłogami i drzwiami
Da Grasso
Pizzerie
So Coffee
Kawiarnie
Inne koncepty z branży art. spożywcze i FMCG
ABC - Moje Sklepy
Sklepy spożywcze
Al.Capone
Sklepy z alkoholem
Ale Animale Polskie Sklepy Zoologiczne
Sklepy zoologiczne
Auchan
Sklepy spożywcze
Carrefour
Sklepy convenience, minimarkety, supermarkety
Chorten
Sklepy spożywcze
Cortez
Sklepy z alkoholem
Czas na Herbatę
Sklepy z herbatą i akcesoriami
Delikatesy Centrum
Supermarkety spożywcze
Dr Konopny
Produkty konopne CBD
Z OSTATNIEJ CHWILI
POKAŻ WSZYSTKIE
Sfinks postawił na franczyzobiorców
Wszystkie sieci należące do Grupy Sfinks są już w całości franczyzowe. Jednocześnie ogólna liczba restauracji spadła o 10 proc.
Tibesti przyspiesza
W ostatnich miesiącach marka Tibesti uruchomiła dwa nowe lokale, a wkrótce pojawi się kolejny. Czy to dobry moment na otwarcie pizzerii?
Na jaki biznes postawić?
Nowy „Własny Biznes FRANCHISING” już dostępny! Pomysły na biznes usługowy. Superbrands warte poznania. Wskazówki, jak wybrać wiarygodną franczyzę....
Medicover wchodzi we franczyzę fitness
Wielki debiut na rynku franczyzy. Grupa Medicover udostępnia licencję na autonomiczne siłownie Just GYM by Medicover.


