Krzysztof Materna: Wspólnik na dobre i na złe
Biznesmenom uświadamiam, że kultura jest potrzebna, a ludziom kultury, że nie powinno się lekceważyć tego, który chce ją sponsorować – mówi Krzysztof Materna, reżyser, producent, satyryk.
Czy postrzega pan swój duet z Wojciechem Mannem jako markę?
Gdyby tak nie było, Kredyt Bank nie zaangażowałby nas do swojej reklamy. Mimo, że wspólnie z Wojtkiem rozstaliśmy się z telewizją publiczną, korzystamy z popularności, którą daje internet.
Nasze wspólne skecze wciąż są tam oglądane.
Jest pan bardzo wszechstronną osobą: reżyser, aktor, konferansjer, producent...
Z zawodu jestem reżyserem. Liczba zajęć, które mam na swoim koncie jest trudna do zliczenia. Nie przywiązuję wagi do tego, jak się mnie tytułuje, nie muszę być prezesem. Stałem się rozpoznawalny dzięki udziałowi w tzw. kulturze studenckiej. Przyjechałem do Krakowa na studia Długo nie mogłem ich skończyć, a wszystko przez studium wojskowe, na które musieli uczęszczać wszyscy mężczyźni na uczelni. Żartowałem sobie z systemu wojskowego.
Byłem typem wesołka, dlatego zalazłem wojskowym za skórę. Dopiero jako dojrzały człowiek zrozumiałem, że żartowniś, który idzie na wojnę, zwykle ginie.
Co skłoniło panów do założenia agencji reklamowej MM Communications w 1989 roku?
Jako osoby publiczne coraz częściej byliśmy wynajmowani do różnych działań reklamowych. Dzięki temu zaczęliśmy poznawać mechanizm biznesu reklamowego, który w Polsce dopiero raczkował. Były więc szkolenia, m.in. w USA i Szwajcarii, współpraca z profesjonalnymi agencjami reklamowymi. W końcu ktoś podpowiedział nam, że skoro już funkcjonujemy jako spółka, powinniśmy ją zalegalizować. Od tej chwili wszystkie działania były realizowane instytucjonalnie – przez naszą firmę.
Działał pan nie tylko w branży reklamowej. Innym wspólnym projektem pana oraz Wojciecha Manna było założenie w 1992 roku Radia Kolor.
Nowe czasy pozwalały uczyć się nowych rzeczy. Zakładaliśmy Radio Kolor z pewną wiedzą na ten temat. Wojtek Mann uważa się za człowieka radia, ja również jestem radiowcem, ale nie mieliśmy zupełnie pojęcia o biznesie pod tytułem prywatne radio. Pracowało dla nas wtedy 100 osób. Stacja była fantastyczna pod względem ramówki, z drugiej strony nie przynosiła żadnych zysków. Uczciwość wobec nas samych, słuchaczy i prywatnych inwestorów, którzy przecież nie są szejkami, zmusiła nas do odejścia. Nie chcieliśmy firmować naszymi nazwiskami kataryny grającej z automatu, a do tego Radio Kolor zostało sprowadzone. Dzisiaj na radio komercyjne patrzę zupełnie inaczej niż wtedy. To nie mogło być radio, które grało taką samą muzykę o każdej porze. Wydaje się to takie oczywiste, ale kilkanaście lat temu musiał nas ktoś tego nauczyć.
Fragment wywiadu opublikowanego w miesięczniku Własny Biznes Franchising nr 4/2012
Wyróżnione franczyzy
Costa Coffee
Kawiarnie
Żabka
Sklepy typu convenience
Carrefour
Sklepy convenience, minimarkety, supermarkety
Xtreme KiDS
Sale zabaw dla dzieci
Erste Bank Polska
Placówki bankowe
Xtreme Fitness Gyms
Kluby fitness/siłownie
Yasumi Instytut Zdrowia i Urody
Gabinety kosmetyczne, hotele i obiekty SPA
Synevo Punkty Pobrań
Punkty pobrań badań labolatoryjnych
Da Grasso
Pizzerie
Mydlarnia u Franciszka
Sklepy z kosmetykami naturalnymi
So Coffee
Kawiarnie
DDD Dobre Dla Domu
Sklepy z podłogami i drzwiami
Z OSTATNIEJ CHWILI
POKAŻ WSZYSTKIE
Sfinks postawił na franczyzobiorców
Wszystkie sieci należące do Grupy Sfinks są już w całości franczyzowe. Jednocześnie ogólna liczba restauracji spadła o 10 proc.
Franczyza Kodano Optyk zamiast mieszkania na wynajem?
Gdy najem mieszkań przestaje się opłacać, inwestorzy szukają alternatyw – i coraz częściej trafiają do Kodano Optyk.
Tibesti przyspiesza
W ostatnich miesiącach marka Tibesti uruchomiła dwa nowe lokale, a wkrótce pojawi się kolejny. Czy to dobry moment na otwarcie pizzerii?
Na jaki biznes postawić?
Nowy „Własny Biznes FRANCHISING” już dostępny! Pomysły na biznes usługowy. Superbrands warte poznania. Wskazówki, jak wybrać wiarygodną franczyzę....


